środa, 11 sierpnia 2010

Żeby tak było zawsze.


Nie mam ochoty dzisiaj na głębsze wynurzenia, bo czeka mnie masa sprzątania i sporządziłam sobie całą listę rzeczy, które mam dziś zrobić. Chcę tylko dać wyraz tego jak bardzo uwielbiam mojego Mężczyznę. Ta miłość jest taka, o jakiej zawsze marzyłam przed zaśnięciem.
Kocham Cię ...


sobota, 7 sierpnia 2010

Jest sobota, tak bardzo mi się nic nie chce, że zaczynam zatracać się w kanapie, TVN'ie i laptopie. A najbardziej to w kanapie. Mam dziś wewnętrzny niepokój, to znaczy od kilku dni już to się we mnie budzi, ale dziś to jakaś już piekielna intuicja mną kieruje. Co gorsza, mam wrażenie, że te moje czarnowidztwa spełnią się (bo przeważnie się spełniają na nieszczęście). Może to ja stałam się nudnym człowiekiem, może to ta pogoda deszczowa i obniżone ciśnienie. W każdym razie nie chce mi się kompletnie nic, nie mam nawet pomysłu na urozmaicenie PRZED-wieczora. Nawet nadgarstków mi się nie chce podnosić przy pisaniu na klawiaturze. Czyli jest ze mną źle - napięciowo też.

niedziela, 4 lipca 2010

wake up

Obudziłam się właśnie po grillowej sobocie. Po lewej stronie leży Miłość i jeszcze sobie pocharkuje od czasu do czasu, musi odespać i się wyspać. W taką pogodę jak dziś, wypada tylko jechać nad jezioro i pluskać się w nim aż do posinienia ust. viva wakacje!

sobota, 26 czerwca 2010

Dziś rozmawiałam przy śniadaniu z mamą. To była niby nic nie znacząca rozmowa. Ale popłakałam się. Pierwszy raz wzruszyłam się mówiąc o rzeczach, które już były, pierwszy raz szczerze popłynęły mi łzy. Sama nie wiem czy z żalu, czy z emocji które na nowo się w tamtym momencie obudziły. Wspomnienia.

środa, 23 czerwca 2010

Udało mi się załatwić wszystkie sprawy w ciągu 2 godzin. To naprawdę dobry wynik jak na Wrooklyn i dwa końce miasta, plus 3 sprawy. Teraz relaksujemy się z moją Miłością. Zrobiłam dziś pyszne młode ziemniaki z koperkiem i cebulką, schabowe plus autorska surówka z sosem koperkowo ziołowym. Smakowało! Nie mam znów weny, ale muszę się rozkręcić, a nie zrobię tego inaczej niż pomału otwierając się na tym blogu.

wtorek, 22 czerwca 2010



Pobudka jak co dzień czyli o 6 rano, już się przyzwyczaiłam do tego.
Dzisiaj przede mną trochę wyzwań, a mianowicie chyba więcej latania po Wrocławiu niż wyzwań. Próbuję sobie zaplanować dzień tak, żeby nigdzie się nie cofać i nie tracić potrzebnego czasu. Bo przecież pyszny obiad dla Miłości też trzeba ugotować! :)
Strasznie brakuje mi tutaj w tym idealnym wrocławskim świecie Zuzanny. Przywiązanie
robi swoje, a i robi się coraz piękniej w naszych relacjach.
Tede nagrał nową płytę „FuckTede / Glam Rap". Chyba zaczyna wracać do swojego dawnego stylu, co bardzo mnie cieszy i z chęcią przesłucham te dwie płytki. Narazie na pobudkę :

Sesja praktycznie w 99% do przodu, jeszcze jakiś wpis, niedobitki w czwartek i high-life ! Wakacje, a tyle planów do ogarnięcia, wysokich lotów wczasy. Miałam wracać do łóżka i pospać jeszcze do 9, ale jednak szkoda tej pięknej pogody, która wchodzi mi przez okno do sypialni. Miłość nie wypił do końca herbaty, czyli usiądę sobie na chwilę przy oknie, zapalę papierosa i wypiję tę pyszną herbatę. Obudzę się.

Mhhhm !

Dzień dobry Polsko!

Czas zacząć, a że początki przeważnie są trudne i to jest już kolejny (mam nadzieje ostatni i na długo) blog to nie ma sensu się rozpisywać. Bo po stworzeniu wyglądu tej strony trochę umknęła mi wena twórcza.
Dobry wieczór Polsko!