Jest sobota, tak bardzo mi się nic nie chce, że zaczynam zatracać się w kanapie, TVN'ie i laptopie. A najbardziej to w kanapie. Mam dziś wewnętrzny niepokój, to znaczy od kilku dni już to się we mnie budzi, ale dziś to jakaś już piekielna intuicja mną kieruje. Co gorsza, mam wrażenie, że te moje czarnowidztwa spełnią się (bo przeważnie się spełniają na nieszczęście). Może to ja stałam się nudnym człowiekiem, może to ta pogoda deszczowa i obniżone ciśnienie. W każdym razie nie chce mi się kompletnie nic, nie mam nawet pomysłu na urozmaicenie PRZED-wieczora. Nawet nadgarstków mi się nie chce podnosić przy pisaniu na klawiaturze. Czyli jest ze mną źle - napięciowo też.